1
Janie!
- Słucham pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?
- Tak, panie hrabio. Będzie Pan grał?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.
![]()
- Janie! Wytrzyj kurze!
- Tak jest, jaśnie panie. Której?
![]()
Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie!
- Ja też nie!
![]()
Hrabia do Jana:
- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol.
![]()
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu
czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły???... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- To i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Przy trumnie ze zwłokami miłościwej pani hrabiny stały Świeczki
i jedna się przewróciła.
![]()
Jan do hrabiego, który siedzi
znudzony na fotelu:
- hrabio, czy podać obiad?
- obiad.... bez sensu
- no to może pójdziemy na spacer??
- na spacer... bez sensu...
- no to może opowiem hrabiemu zagadkę?
- hmm zagadkę? może być
- co to jest owłosione i włazi do dziury??
- chuj
- to jest mysz panie hrabio.
- mysz? w cipę?... bez sensu
![]()