Koledzy się przechwalają:
-Mój tata nie boi się prądu!
-A mój nie boi się pioruna!
-To wszystko pestka! Mój nie boi się nawet mamy!
Ratownik krzyczy do kogoś:
-Wszyscy się kąpią w strojach kąpielowych, a pan w ubraniu?!
-Bo wszyscy się kąpią, a ja się topię!
W samolocie nagle urwało się podwozie, ale wszyscy zdążyli złapać się drążków
i teraz na nich wiszą.
-Jeden z was musi się poświęcić i wyskoczyć -mówi pilot.-Inaczej spadniemy!
-Ja się poświęcę! - mówi odważny pasażer. I wszyscy zaczęli mu bić brawo...
-Słyszałeś? Podobno pies Marysi potrafi mówić!
-Tak! Mój pies mi już o tym powiedział!
-Kochanie, przykryj mnie mnie wyżej kołdrą...- rozespanym głosem mówi mąż do żony.
-Zwariowałeś?! Jesteśmy w operze!
Rozmawia dwóch przyjaciół:
-Wiesz, podobno zbudowali maszynę, która poznaje, kiedy kłamiesz!
-Nic nowego! Taka maszyna już od lat jest moją żoną!
-Jak nazywa się marynarz, który nie mył się od roku?
-Świnka morska!
Przychodzi człowiek do sklepu zoologicznego i pyta:
-Czy są papużki nierozłączki?
-Są.
-To poproszę jedną!
Pewien krokodyl leci samolotem do Afryki. W łapie ściska wielką walizkę
z krokodylej skóry. Kiedy stewardesa chce wziąć ją od niego, gad krzyczy
-Proszę tego nie ruszać! To moja żona!
Do urzędu przychodzi Indianin i chce zmienić nazwisko.
-Jak się pan teraz nazywa?
-Zagniewany Orzeł Spadający Prosto z Niebios.
-A jak pan chce się nazywać?
-Fruuu!
Spotyka się dwóch znajomych. Jeden pyta:
-Jaki był wynik wczorajszego meczu?
-Dwa do zera.
-Kto strzelił pierwszą bramkę?
-Ronaldo.
-A drugą?
-Ripley.
Pewien listonosz był bardzo zły, że w deszczową pogodę musiał zanieść przesyłkę
do latarni morskiej. Gdy przemoknięty i zmęczony dotarł wreszcie do celu, latarnik
przywitał go szerokim uśmiechem i słowami:
-Takim drobiazgiem się pan martwi? A ja od jutra zaprenumerowałem gazetę codzienną!
-Jest pan już wyleczony - oznajmia psychiatra
pacjentowi - już nie będzie się pan uważał za wujka Sknerusa!
-Świetnie! Muszę powiedzieć o tym swojemu siostrzeńcowi Donaldowi!
-Kiedy Eskimosi poznają, że jest zimno?
-Jak im się psy na zakrętach łamią!
Żołnierz pyta w kiosku:
-Czy są pocztówki z napisem "Dla jedynej"?
-Są.
-To poproszę szesnaście!
Pan domu mówi do gościa:
-Co za okropna burza! Jestem niespokojny, bo moja żona wyszła do miasta!
-Pewnie przeczeka w jakimś sklepie!
-I to mnie niepokoi jeszcze bardziej!
Policjant goni złodzieja i krzyczy:
-Stój! Stój!
Złodziej odwraca głowę i woła:
-To ty stój! Ciebie nikt nie goni!
Rankiem moja żona Gloria raz po raz schodziła do skrzynki na listy.
Zaintrygowana sąsiadka zaczepiła ją i spytała:
-Czekasz na ważną przesyłkę?
-Nie -odpowiedziała żona.
-To komputer stale sygnalizuje, że jest dla mnie poczta.
Dwaj policjanci wybrali się w podróż służbową. W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju
numer 23, drugiego - pod numerem 24. Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali
się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.
Przychodzi zajączek do sklepu warzywnego i pyta wilka-sprzedawcy:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Nie ma!
Przychodzi zając następnego dnia:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Nie ma!
Wilk się zdenerwował i skombinował na następny dzień zgniłe marchewki. Przychodzi zając:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Tak, są!
- No to teraz cię mam, SANEPID!
- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi ksiądz.
- Wiem jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań, kiedy
dojdziesz do 'nie kradnij' jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
Kiedy w poniedziałek pastor spotkał się z księdzem i spytał:
- Czy wyjaśniła się sprawa z rowerem?
- Tak, zrobiłem jak mi poradziłeś, a kiedy doszedłem do 'nie cudzołóż', przypomniałem
sobie, gdzie go postawiłem...
W pociągu w jednym przedziale siedzą żołnierz - szeregowiec, generał, kobieta w średnim
wieku i jej 18-letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło
się zupełnie ciemno. Słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg
wyjeżdża z tunelu. Co sobie myślą te cztery osoby?
Matka: "Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona
spoliczkowała go. Dobrze ją nauczyłam."
Córka: "Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie."
Generał: "No tak! Młody skorzystał, a ja dostałem."
Żołnierz: "Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu strzelę generała w mordę..."
- Z czego żyjecie? - pyta policjant jakiegoś podejrzanego typka.
- Z zakładów!
- Co to znaczy "z zakładów"?
- Normalnie. Zakładam się z kimś i wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to załóżmy się. Chciałbym się przekonać, czy mówicie prawdę.
- Mogę się założyć, że mam na dupie swastykę.
- Nie wierze - stwierdza policjant.
- Załóżmy się o dychę!
- W porządku.
Poszli do jakiegoś kąta. Mężczyzna ściągnął spodnie, wypiął tyłek, a policjant
nachylił się nad nim i uważnie go ogląda. Wreszcie z triumfem woła.
- Wygrałem! Nie masz żadnej swastyki! Należy mi się dycha!
Mężczyzna płaci, a policjant zadowolony zauważa:
- No i co się tak chwaliliście, że wygrywacie każdy zakład?
- Bo wygrałem!
- Jak to?
- Widzi pan władza tych pięciu kolesiów po drugiej stronie ulicy?
- Widzę!
- Właśnie się z nimi założyłem o trzysta tysięcy, że mi pan władza do dupy zajrzy...
