Wchodzi Jasio na lekcje, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy:
- "sieeeeema!!!!!!!".
Widząc to, zszokowana nauczycielka mówi do Jasia:
- Jasiu natychmiast podnieś ten tornister wyjdź z klasy i wejdź jeszcze
raz - tym razem tak grzecznie jak Twój ojciec kiedy wraca z pracy!!! Jasio
ze spuszczona głową, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili
drzwi,
pod wpływem mocnego kopnięcia, otwierają się z hukiem, do sali
wskakuje
Jasio i krzyczy:
- Haaaaa!!! Kurwa, nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!!!
Dlaczego student tak bardzo przypomina psa?
- Jak się mu zadaje pytanie, też tak mądrze się patrzy...
Jedzie facet samochodem, włącza radio i słyszy:
- "Uwaga! Proszę Państwa przerywamy audycję, aby podać ważny komunikat! W okolicach Warszawy
wylądował statek spoza naszej planety, po pozostawieniu przybyszów odleciał. W razie napotkania
UFO-nauty prosimy o zachowanie spokoju! Z obcymi można się porozumieć po polsku, tylko trzeba
wolno mówić. Podajemy przybliżony opis przybyszów: mali, zieleni, łapy do samej ziemi."
Po pewnym czasie facetowi zachciało się siusiu (w okolicach Piaseczna), więc zatrzymał się przy
lasku. Włazi w krzaki i zdębiał - widzi coś - małe, zielone, łapy do samej ziemi. Wolno mówi:
- Jestem kierowcą i jadę do Warszawy.
Słyszy:
- A ja jestem gajowy i sram!
W góralskim kościółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle
jedna pierdnęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za
nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A cóż to, Jaśkowa? Dwie d... macie, że nie wiecie, która?
W ZOO przed klatką z małpami zatrzymuje się szkolna wycieczka. W pewnym momencie para małp
zaczyna się kochać. Nauczycielka nie może odciągnąć dzieci od klatki, więc idzie po dozorcę
i mówi:
- Niech pan coś zrobi. Przecież nie wypada, żeby dzieci przyglądały się temu. Może da pan
małpom herbatnika?
- A pani dla herbatnika przerwałaby w takim momencie?
Jasiek przed ślubem bardzo prosił swoja Hanusie, żeby mu się oddala przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chce być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu
zawsze mnie głowa boli...
Siedzi trzech staruszków i opowiadają sobie, jak bardzo zepsuta jest dzisiejsza młodzież.
- Panie dzieju, ta młodzież!!! Nic nie robią tylko palą te papierosy i piją wódkę! Za naszych
czasów nie tak bywało!
- Ale, panie, to jeszcze nic! Słyszałem, że nawet narkotyki biorą - palą to świństwo w papierosach,
a nawet zastrzyki z tego biorą! Taka to, panie, ta młodzież!
- Ee..., panie, ale co ja powiem! To nic jeszcze! Schodzę ja wczoraj do piwnicy po dżemik i słyszę
"Romek, wykręć żarówkę, to wezmę do buzi". Panie!!! Szkło już nawet żrą skurwysyny!!!
Pewniej rodzinie urodziła się sama główka.
Po 20 latach wszyscy siedzą przy stole wigilijnym jędzą barszcz z
uszkami. Główka wpieprza, aż jej się jej własne uszy trzęsą. W końcu
trzeba było rozwijać paczki z prezentami. Główka potoczyła się pod
choinkę. Rozwija paczkę i wrzeszczy:
- Kurde! Znowu czapka!!!!
Potrafisz wyjść z poniższej sytuacji?
Siedzisz za kierownica samochodu i utrzymujesz stałą prędkość. Po
Twojej lewej stronie jest przepaść. Po Twojej prawej stronie jedzie samochód straży pożarnej,
z taka sama prędkością jak Ty. Przed Tobą biegnie świnia, która jest większa niż Twój samochód.
Za Tobą, tuz nad ziemia leci helikopter. Zarówno helikopter, jak i świnia utrzymują dokładnie
ta sama prędkość co ty.
Co powinieneś zrobić aby się zatrzymać?
.
.
.
.
Wyjdź z samochodu, zejdź z karuzeli i ustąp miejsca komuś
młodszemu.
Przychodzi facet do sklepu monopolowego.
- Czy ma pani czystą?
- Tak, myłam dziś rano..
Siedzą dwie małpy i jedna pyta się drugiej:
- Co jesz?
- Banana.
- A czego on taki brązowy?
- Bo jem go drugi raz.
Stare małżeństwo siedzi za stołem i je zupę. Nagle staruszka zwraca się do męża:
- Wiesz kochanie to co nas łączy, to naprawdę musi być miłość, bo mi się tak ciepło
na sercu zrobiło.
Na to staruszek:
- To nie miłość, ino ci cyc do zupy wleciał!
Lata 50. Prelekcja w kołchozie na temat alkoholizmu. Prelegent:
- Towarzysze kołchoźnicy! Alkoholizm to straszliwa choroba społeczna. Od alkoholików
odchodzą żony.
Nagle prelegentowi przerywa głos z sali:
- Towarzyszu prelegencie, mam pytanie techniczne: Ile trzeba wypić?
Małżonkowie wpadają na dworzec kolejowy, co sił biegną na peron, niestety, za późno.
Mąż odwraca się do żony i krzyczy:
- Gdybyś się tak nie guzdrała, to byśmy zdążyli!
- Gdybyś mnie tak nie poganiał, to byśmy krócej czekali na następny
Giełda. Pokój z mnóstwem komputerów i stadem ganiających się ludzi w czerwonych szelkach.
Z każdej strony słychać okrzyki:
- Podnieś do dwóch! Kupuj! Kupuj wszystko!
- Opuść dziesięć i sprzedawaj!
- Cztery w dół! Puszczaj!
Jeden makler zamyślony patrzy w okno i nagle mówi melancholijnie:
- Śnieg spadł...
Chwila ciszy. Zaskoczenie na sali, nagle jeden z maklerów krzyczy do zamyślonego kolegi:
- To sprzedawaj!
Rozmawiają trzy babcie. Pierwsza mówi:
- Mój wnuczek będzie chyba lekarzem, bo ciągle robi lalkom zastrzyki. Druga babcia na to:
- A mój to chyba na ogrodnika pójdzie, bo ciągle w ogródku przesiaduje.
Na to chwali się trzecia babcia:
- A mój to na pewno zostanie szewcem albo pilotem, bo ciągle wącha klej i mówi: Ale odlot!
Myśliwy bierze strzelbę i oświadcza żonie, że idzie upolować dzika. Po godzinie wraca
zziajany, krzycząc:
- Zabarykaduj drzwi, prowadzę go żywego!
Babcia mówi do Jasia:
- Za mojej młodości muzyka była bardziej melodyjna.
Jasio:
- Ależ babciu, ja teraz nie włączyłem magnetofonu, tylko suszarkę do włosów.
Dziennikarz przeprowadza wywiad ze słynnym bramkarzem, który właśnie zakończył swoją
karierę sportową.
- Ile piłek przepuścił pan do bramki?
- Cztery...
- Gratuluję!
- ...sta
Po przejrzeniu wyników lekarz mówi do baby:
- Ma pani kamienie w pęcherzyku żółciowym, zwapnienia w płucach, piasek w moczu...
- Panie doktorze! A czy mam trochę cementu? Bo widzi pan, mąż będzie budował domek na działce...
Nauczyciel pyta ucznia:
- Gdzie jest twoja praca domowa?
- Nie uwierzy pan, ale po drodze do szkoły zrobiłem z niej samolocik i porwali go terroryści!
Fąfara rozjechał na drodze koguta. Wysiadł z samochodu, rozejrzał się wokół, podniósł koguta
i otwiera bagażnik. Nagle zza płota słyszy wołanie:
- Nie wmówi mi pan chyba, że bierze go pan na pogotowie?